Osobiście słucham przeróżnej muzyki, począwszy od reggae, przez rock a skończywszy na muzyce klasycznej. Nie zamykam się w jednej ścisłej tematyce. Na uspokojenie włączam sobie coś lekkiego, jakiś utwór z fortepianem bądź skrzypcami, na rozładowanie gniewu i napięcia najlepsza jest mocna gitara. Ale mam jednego, uniwersalnego twórcę, którego mogę słuchać zawsze i wszędzie niezależnie od nastroju. Tym muzykiem jest oczywiście Sting.
Piosenkarz i kompozytor obdarzony niezwykłą barwą głosu, utalentowany i na dodatek łamacz wszystkich kobiecych serc. Sting próbował swoich sił także na ekranie i to z powodzeniem, zagrał między innymi w filmach: „Obfitość” czy „Burzliwy poniedziałek”. To mój ulubiony piosenkarz, którego znam od dziecka i który zawsze mnie zachwycał swoim śpiewem. Sting jest znany na całym świecie zarówno przez młodych jak i przez starszych. Kompozytor aktywnie wspiera różne akcje charytatywne, takie jak Amnesty International. Preferuje muzykę z pogranicza popu, rocku. Wszystkie jego utwory są wykonane na najwyższym poziomie, niezwykle muzykalne i wpadające w ucho. Mogłabym ich słuchać bez końca. Utwory“ Fields of Gold” czy“ Shape of my heart”, które wykonuje Sting, to bezkonkurencyjne hity.
Ja jakoś nie umiem się do niego przekonać, choć kilka razy już próbowałam, bo u moich koleżanek w szkole, to ten gość robi furorę, aż płaczą, jak o nim słyszą